*Z PUNKTU WIDZENIA CANDICE*
Spoglądałam w lustro. Miałam na sobie złocistą sukienkę która sięgała mi za pupę, pokryta była brokatem. Założyłam do niej wysokie szpilki. Wymalowałam się trochę za mocno jak na mnie. Czułam się skrępowana, na co dzień wolę nosić coś luźnego i zakrywającego przynajmniej choć połowę mojego ciała. Nałożyłam na ramiona pasujący do kreacji żakiet ponieważ miałam odsłonięte całe plecy.
Postanowiłam że obejdę się dzisiaj bez łańcuszka więc zamiast owej biżuterii zapięłam na nadgarstku moją szczęśliwą bransoletka z baletnicą jako wisiorkiem.
Usłyszałam pukanie do drzwi i po chwili do sypialni wkroczyła moja przyjaciółka- Nina Dobrev. Zilustrowała mnie wzrokiem i gwizdnęła jak jakiś chłopak widzący "niezłą gąskę" przechodzącą na wprost jego.
-Aleś ty gorąca- uśmiechnęła się zadziornie.
-Dzięki-odwzajemniłam uśmiech- Mam zamiar się dziś nieźle zabawić- puściłam jej oczko i gestem ręki dałam jej znać że czas ruszać do klubu.
*Z PUNKTU WIDZENIA NIALLA*
- Teraz.Niall.Ruszaj. Się. Idziemy- ciągnął mnie za rękę Zayn próbując mnie postawić na nogi. Jednakże wizja tego bym wstał z łóżka była dla mnie nie zbyt korzystna.
- Nie chce mi się- zamruczałem udając ziewanie.
- Niall idziemy do klubu i koniec- Brązowooki nadal z całych sił próbował mnie podnieść
Dobra oszczędzając chłopakom tego jakże wielkiego wysiłku podnoszenia mojej ciężkiej dupy wziąłem czystą białą bluzkę, spodnie i inne rzeczy niezbędne do wyjścia.W podskokach szedłem w stronę łazienki, zobaczyłem Harrego który rozmawiał o czymś z chłopakami, właściwie to szeptali. Oczywiście postanowiłem podkraść się i podsłuchać
-Harry, czemu spałeś u Nialla, coś się stało?- kto nie jest taki ciekawski jak nie pan Payne. -Prosił mnie o pomoc, w pewnej sprawie, chodziło o dziewczynę.- przysięgam, że mu coś zrobię.
-Uuu.- Zayn i Liam zawyli niczym wilki podczas pełni księżyca.
-Nasz młody kochany Niall bierze się za dziewczyny.- obgadywali mnie. Stwierdziłem że pójdę się wreszcie ubrać, jeszcze zorientują się, że podsłuchiwałem.
Zjeżyłem sobie włosy żelem, poprawiłem kaptur kurtki i już byłem gotowy.
- Jesteś,nareszcie- przywitał mnie Louis tym swoim słodkim uśmieszkiem.
- Hej Lou-przywitałem się, dopiero teraz zorientowałem się że Tomilson znajduje się u mnie w mieszkaniu.
- Stary ty idziesz do klubu czy na boisko?- zaczepił mnie Hazza- Zdejmij tą okropną zmiętoszoną kurtkę i ubieraj marynarkę od garniaka.
- A ty co stylista?- spytałem z kpiną
Lou zaśmiał się głośno klepiąc mnie po plecach
- Horan, przecież Harry to nasz stylista
Styles dostrzegając sarkazm Louisa ściągnął brwi.
- Rób co chcesz- loczek pokazał język i oddalił się do kuchni.
Nie chcąc zepsuć wieczoru, bez dalszych sporów ubrałem marynarkę. Wychodząc podałem kluczyki od mojego autka Liamowi.
-Dziś ty robisz za szofera- zaśmiałem się demonicznie i za nim usłyszałem jakiekolwiek słowa sprzeciwu opuściłem willę.
*Z PUNKTU WIDZENIA CANDICE*
Gdy weszłam do klubu z Niną od razu światła zaczęły razić mnie w oczy, głośna muzyka dudniła w uszach, od razu zauważyłam stanowisko z alkoholem z przystojnym barmanem. No cóż jak szaleć to szaleć. Ewentualnie Nina mnie stąd zabierze, pijaną i kompletnie nie świadomą tego co się tu wydarzyło. Przeciskałam się przez tłumy aby dojść do baru, lecz nie było to dość proste. Zamówiłam drinka i wdałam się w rozmowę z barmanem, który okazał się być Alexem, znajomym z dzieciństwa. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało choć niepokoiło mnie to dziwne uczucie bycia obserwowaną przez kogoś. Zaczęłam rozglądać się za jakąś znajomą twarzą ale w takim tłumie to jak szukanie igły w stogu siana. Gdy po pięciu minutach nareszcie dostałam wyczekiwanego drinka od razu wzięłam się za jego picie. W pomieszczeniu było strasznie gorąco, kusiło mnie by zdjąć żakiet lecz po chwili namysłu doszłam do wniosku że na tym etapie mojego upojenia alkoholowego będę zbyt nieśmiała aby odsłonić plecy.
Odszukałam wśród tłumu Ninę, tańczyła razem z jakimś wysokim brunetem. Nie chcąc jej przeszkadzać postanowiłam że posiedzę chwilę sama.
- Jeszcze jednego?-Spytał mnie Alex.
Nie zrozumiałam o co mu chodzi, spojrzałam na niego pytająco.
-Drinka,chcesz jeszcze jednego- przekrzykiwał muzykę.
Spojrzałam na pustą szklankę prze de mną. Kiedy zdążyłam opróżnić ją całą?
- Tak- pokiwałam głową.
Po dziesięciu minutach siedzenia przy barze znudziła mi się ta cała samotność. Zabrałam drinka i ruszyłam w tłum na parkiet.Poruszałam się w dźwięk muzyki czekając aż jakiś chłopak się do mnie przyczepi. Pod koniec utworu dołączył do mnie przystojny brunet z prawie niewidocznym zarostem. Złapał mnie w tali i gwałtownie przyciągnął do siebie.
-Witaj piękna- zamruczał mi do ucha. Jego głos był ochrypły. Zalatywało od niego alkoholem i papierosami.
- Hej- przekrzykiwałam piosenkę.
Po trzech utworach Brad- tak nazywał się mój partner- rozluźnił się i ze zerem krępacji zaczął błądzić dłońmi po moim ciele.
Czy on nie pozwala sobie na za wiele? Nie jestem jakąś łatwą dziewczyną którą od razu można zaciągnąć do łóżka, ale byłam pijana nic na to nie poradzę, że zachowuję się wtedy, jak jakaś łatwa. Zawsze mogę wmawiać sobie, że to tylko taniec, a po za tym jestem singielką, kto mi zabroni?
Piłam trunek za trunkiem, nim wybiła pierwsza nad ranem ledwo potrafiłam utrzymać w miarę prosty chód. Nadal trzymałam się z Bradem który już po czwartym drinku całkowicie przestał mnie mnie irytować.
- Gorąco mi- wybełkotałam do bruneta.
- To zdejmij marynarkę- mówił z podejrzanym błyskiem w oku.
- To żakiet- pacnęłam go w ramię.
- Kogo to obchodzi?- spytał z rozdrażnieniem.
Przymrużyłam oczy chcą coś powiedzieć lecz po chwili zapomniałam o całej sprawie z jego opryskliwością. Szybko pozbawiłam się ŻAKIETU i rzuciłam go gdzieś pod stolik.
Czułam się taka obnażona, miałam gołe plecy i nadal towarzyszyło mi uczucie bycia obserwowaną. Rozglądnęłam się po tłumie ludzi ocierających się o siebie w rytm muzyki. Nagle z daleka dostrzegłam znaną mi twarz Iana który stał w towarzystwie Paula i Niny, która także ledwo stała. Pożegnałam się z Bradem i poszłam w ich kierunku przepychając przez imprezowiczów.
-Hej, moje robaczki.- przywitałam się przewracając, na szczęście Paul który ma całkiem niezły refleks złapał mnie.
-O Mój Boże, toż to jest Paul Wesley, jestem twoją wielką fanką.- przytuliłam się do niego tak jakbym nie znała go osobiście.
Zostałam spiorunowana wzrokiem trzeźwych chłopaków i pociągnięta przez nich do jakiegoś stolika.
Siedzieliśmy wygłupialiśmy się jak to zawsze, ale ja i Nina mogłyśmy pić tylko soczek. Zalecenie doktora Iana. Nagle usłyszałam jak ktoś głośno wypowiada moje imię. Odwróciłam się a moje oczy napotkały grupkę chłopaków. Przyglądałam się im dopóki nie zorientowałam że zbiorowisko tych ładnych mordek to One Direction. Korzystając z tego iż Ian i Paul ulotnili się gdzieś opuściłam usypiającą Ninę i ruszyłam w kierunku zespołu.
Przemawiał przeze mnie alkohol który krzyczał teraz: Idź do nich!
Szłam chwiejnym krokiem jednak w mojej głowie widziałam ten chód jako naprawdę gorący.
Los chciał abym potknęła się o jakiś schodek. Jednak zamiast upaść na ziemię, wpadłam w czyjeś ramiona.
Tak mi było przyjemnie i mięciutko, że nie chciało mi się ich opuszczać. Nie wiem ile czasu minęło gdy wreszcie stwierdziłam, że pasuje wstać. Jak już wstałam to zobaczyłam, że wpadłam w ramiona Nialla, to on mnie upokorzył w KFC. Już miałam powiedzieć coś nie miłego lecz poczułam odór alkoholu i ręce oplatające moją talię zobaczyłam nikogo innego jak pijanego Iana.
-Ian, tęskniłam.- nie widziałam go ok. 5 min ale tęskniłam, kto pijanemu zabroni?
Zaśmiałam się gorzko widząc jak ułożony pan Ian również schlał się w trzy trupy.
- Can, skarbeńku miałaś mi nie uciekać- Pokiwał groźnie palcem.
- No nie gniewaj się- pogłaskałam go po policzku
- Wracamy do domu kochanie- pociągnął mnie w stronę Paula i Niny.
A jednak, pan Ian pijany czy nie był rozsądniejszy niż ja trzeźwa.
Nie spodobał mi się pomysł powrotu do domu, nie teraz. Tupnęłam nogą.
- Nigdzie nie idę- pokazałam mu język. Jaka ja jestem infantylna.
- Nie zostawię cię tu samej- jęknął przeczesując swoje czarno-krucze włosy. Somerhalder jest naprawę seksowny, zwłaszcza z tymi swoimi rumieńcami. Gdy miałam się poddać i iść z nadętym Ianem Josephem wpadł mi do głowy pomysł.
- Nie zostawiasz mnie samej- wyszarpałam się z jego uścisku- Jestem z Niallem- kiwnęłam głową w stronę blondyna przyglądającego się nam ze szkockim spokojem.
Ian popatrzył na niego pytająco, na co Horan przytaknął.
- Będę miał na nią oko, możesz iść.
Gdy Somerhalder oddalił się od nas odwróciłam się w stronę Nialla i uśmiechnęłam się do niego najsłodziej jak potrafiłam.
- To co pijemy?
-Dla ciebie moja droga jest soczek.- powiedział chyba Harry, pijana nie pamiętam imion. -Pod warunkiem, że podzielę go z tobą.- poruszałam brwiami i wepchnęłam się pomiędzy Nialla i Louisa. -Z Niallem go podzielisz, to nasz kierowca.- spojrzałam na Horana, który spiorunował wzrokiem Hazzę.
W tym samym czasie najwyższy z członków boybandu zaśmiał się głośno.
- To ja skocze na małe piwko
- Liam miał być kierowcą - rzucił chłodno Niall
- Ale nie jest- zabrał głos Louis.
Czekałam aż te baby skończą się kłócić lecz ta rozmowa nie miała końca.
- Niall, ty cholerny skurczybyku - wybełkotałam- Napijesz się ze mną soczku?- spytałam jak mała dziewczynka
Na twarz chłopaka wyskoczył pogodny uśmiech, złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę baru.
_________________________________________________________________________________
Witajcie! Powyżej macie pierwszą część rozdziału trzeciego. Myślę że wam się spodoba w końcu akcja powoli się rozkręca, czyż nie?
Postaramy się dodać szybko część drugą. :)
Chciałybyśmy też podziękować komentującym, naprawdę komentarze motywują do dalszego pisania. Dlatego też chciałybyśmy prosić, jeśli czytasz to skomentuj :)
Jeżeli ktoś zapragnął by aby informować go o nowym rozdziale nasze twettery macie w Informacjach.Wystarczy tylko napisać.
Zachęcamy też do obejrzenia zwiastunu : http://blogniallhoranpolska.blogspot.com/p/zwiastun.html
Natalia xx
_________________________________________________________________________________
sobota, 15 marca 2014
piątek, 14 marca 2014
Give Me My Love: ROZDZIAŁ 2
Give Me My Love: ROZDZIAŁ 2: *Z PUNKTU WIDZENIA NIALLA!* Stałem patrząc się w ekran telewizora. Wydawało mi się że od zadania pytania przez prowadzącego minęło jakie...
środa, 12 marca 2014
ROZDZIAŁ 2
*Z PUNKTU WIDZENIA NIALLA!*
Stałem
patrząc się w ekran telewizora. Wydawało mi się że od zadania pytania przez prowadzącego minęło
jakieś kilka dni gdy w rzeczywistości było to zaledwie kilka sekund.
-A więc
Candice co sądzisz o zespołach muzycznych? Wiemy że kiedyś sama marzyłaś aby
stać się członkinią słynnego zespołu.
*Z PUNKTU WIDZENIA CANDICE!*
Uśmiechnęłam
się lekko wracając do przeszłości kiedy miałam jeszcze 11 lat i chciałam założyć
zespół o nazwie Bad Lols, do dzisiaj nie wiem co ta nazwa miała znaczyć.
-Kocham ludzi z zespołu, są tacy kochani i
mili. Są rodzinną, najlepsi ludzie na świecie.
-Czyli
nigdy nie spotkałaś jakiegoś bydlaka z zespołu? Podobno tacy są najgorsi.
-Nie, sama przyjaźnie się z jednym z chłopaków
z boysbandu.
-Twój ulubiony
band?
Zastanowiłam
się nad odpowiedzią i już wiedziałam.
-Trudno
powiedzieć ponieważ jest bardzo dużo takich zespołów, które lubię.
-To może ktoś ma inne pytanie? - Zapytał prowadzący.
-Ja
mam. - wstała dziewczyna średniego wzrostu, z długimi kręconymi włosami.
-Co sądzisz o najpopularniejszym na świecie zespole one direction? -
zadała to pytanie którego się najbardziej obawiałam, jakoś nie mogę zapomnieć o
tych błękitnych tęczówkach... zaraz stop mam wywiad, muszę się uspokoić.
-A
więc Can, co sądzisz o ich muzyce, lubisz ją, może znasz ich, masz może swojego
ulubieńca?- prowadzący musi dorzucić swoje 3 grosze, inaczej by nie było.
-Hmm. A więc, jeżeli chodzi o członków zespołu nie miałam jeszcze okazji poznania ich, ale tworzą naprawdę dobrą muzykę, wiem o nich sporo, ponieważ razem z koleżanką śledziłam ich losy gdy brali udział w x-faxtorze później całkowicie zajęłam się swoją karierą, a wolny czas spędzałam z przyjaciółmi. - udało mi się wybrnąć z tego, uf. Ale to nie koniec, prowadzący zadał mi jeszcze jedno pytanie.
-Gdybyś miała wybrać chodzenie na randki z kimś z one direction kogo byś wybrała?
-Większość z nich ma dziewczyny, a ja nie należę do dziewczyn które rozbijają związki, a po za tym nie znam ich. - jeszcze tylko chwilkę, muszę wytrzymać. Jeszcze chwilkę porozmawialiśmy na inne tematu aż w końcu usłyszałam to co pragnęłam usłyszeć.. -Żegnaj, Candice do następnego wywiadu, oby było ich więcej. - nareszcie, zbawienie, myślałam, że umrę z głodu.
-Hmm. A więc, jeżeli chodzi o członków zespołu nie miałam jeszcze okazji poznania ich, ale tworzą naprawdę dobrą muzykę, wiem o nich sporo, ponieważ razem z koleżanką śledziłam ich losy gdy brali udział w x-faxtorze później całkowicie zajęłam się swoją karierą, a wolny czas spędzałam z przyjaciółmi. - udało mi się wybrnąć z tego, uf. Ale to nie koniec, prowadzący zadał mi jeszcze jedno pytanie.
-Gdybyś miała wybrać chodzenie na randki z kimś z one direction kogo byś wybrała?
-Większość z nich ma dziewczyny, a ja nie należę do dziewczyn które rozbijają związki, a po za tym nie znam ich. - jeszcze tylko chwilkę, muszę wytrzymać. Jeszcze chwilkę porozmawialiśmy na inne tematu aż w końcu usłyszałam to co pragnęłam usłyszeć.. -Żegnaj, Candice do następnego wywiadu, oby było ich więcej. - nareszcie, zbawienie, myślałam, że umrę z głodu.
-Do
widzenia, wszystkim. - wychodząc podpisałam jeszcze kilka autografów.
*Z PUNKTU WIDZENIA NIALLA*
-Lubi nas -
uśmiechnąłem się zadowolony
Harry
prychnął i zjadł jakąś chrupkę z podłogi. Ściągnąłem brwi.
-No
co?-spytałem z poirytowaniem.
-Lubiła
nas, ale to było przed ubliżeniem jej z twojej strony- mlasnął- Ten chrupek był
jakiś nie świeży.
Przekląłem i
wyszedłem zostawiając cały ten bałagan. Rano posprząta to Liam, albo wyrośnie
grzyb.
Zawsze
staram się być tej dobrej myśli, ale Harry uświadomił mi, że, Candice nie
powiedziałby w wywiadzie, że nas nie lubi wtedy zostałaby znienawidzona przez
nasze fanki.
-Harry co mam zrobić, żeby być uroczym? - powiedziałem rozmyślając nad
tym w jaki sposób ją przeprosić.
Wróciłem po
raz kolejny do salonu gdyż najwidoczniej Harry nie słyszał mnie z korytarza.
Spojrzałem na loczka który leżał ze zwisającą głową, miał zamknięte oczy.
-Stary-
krzyknąłem na co zareagował jak na niego przystało. Przetarł oczy, zamruczał i
wygładził włosy.
-Co
chciałeś?- zacharczał.
-Co mam
zrobić aby ją przekonać do siebie?
Przymknął
oczy i znów zaczął przysypiać. Zazgrzytałem zębami.
-Hazza!
-Zrób jej
jakąś przyjemność. Kup żarcie czy co. Daj mi spać- machnął ręką.
-Harry, no. - mówiłem,
ale na marne, on śpi. Nie będę go budzić. Położyłem się obok niego i usnąłem.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam. x
Chciałybyśmy
przeprosić wszystkich czytających, że
tak długo nie dodawałyśmy rozdziału. Postaramy się poprawić. J
Zachęcam do oglądnięcia zwiastuna opowiadania : http://blogniallhoranpolska.blogspot.com/p/zwiastun.html
komentarze mile widziane! xx J
sobota, 11 stycznia 2014
Rozdział 1
*ŚLICZNYMI OCZKAMI NIALLA*
Siedzę sam w swoim mieszkaniu brzdąkając na gitarze. Jest godzina 00:00, a pewna sprawa nadal nie daje mi spokoju. Wizytówka. Biało różowa karteczka z podobizną uśmiechniętej Candice leżała na ławie. Mój wzrok, co parę minut lądował na kawałku tektury sprawiając, że moje myśli wędrowały ku oczom, uśmiechu, wędrowały ku przepięknej aktorce. Odłożyłam gitarę na bok i chwyciłem wizytówkę, po raz kolejny obracając ją w palcach. Nie mogę zadzwonić. Nie mogę zadzwonić. Powtarzałem sobie w myślach. Nazwała mnie perfidnym dupkiem. Więc chyba mnie nie lubi? Ehh. Kto zna się najlepiej na dziewczynach? Chyba Harry? Tak, to jest to. Zadzwonię do Hazzy, on zna się na kobietach/dziewczynach, bardziej niż ktoś inny. Wziąłem telefon i od razu wybrałem numer Hazzy.
- Hallo, kto śmie mnie budzić o tej porze?- Odebrał dopiero za 3 razem. No fakt nie pomyślałem, że jest kilka minut po północy i normalni ludzie śpią. Pewnie Candice też. Ahh..
- Tu Niall, mogę do ciebie przyjść? To ważne. - Mówię dość przerażony, choć mam 100 % pewność, że gdy dowie się, że chodzi o dziewczynę, będzie tu sam za 5 min. HeH. No cóż taki jest Harold.
- Co się dzieje?- Spytał już bardziej rozbudzony.
- Nic, tylko chodzi o dziewczynę- jęknąłem. Pewnie mogło poczekać to do rana, jednak przerażała mnie wizja nieprzespanej nocy. Co się z tobą dzieje, Niall?
Usłyszałem chichot w słuchawce i jakieś szepty, po czym głos Harrego:
- Dobra stary, będę za 15 minut- mruknął i się rozłączył.
Miałem rację, Harry, jeżeli chodzi o sprawy sercowe jest niezastąpiony.
Opadłem na kanapę całkowicie wyssany z sił mając nadzieję, że Harremu nie przyjdzie do głowy chlapać jęzorem na prawo i lewo o naszej rozmowie. Nie zniósłbym dzisiaj widoku całej pozostałej czwórki u mnie w salonie.
*15 MINUT PÓŹNIEJ OCZAMI HAZZY*
Stałem już przed drzwiami do mieszkania Nialla. Co, jak co ale chłopakowi muszę pomóc? Gdy słyszy się Nialla, który mówi, że dziewczyna mu się podoba, czy cokolwiek związane z tego typu sprawami, to jest poważny szok. Niall jest taki poukładany, czasami wydaje mi się, że aż za bardzo. Zapukałem do drzwi. Nie musiałem długo czekać, gdy zobaczyłem rozpromienioną twarz Nialla. On zawsze potrafi się uśmiechać.
- Niall, o co chodzi?- Mówię spoglądając na skrępowanego chłopaka.
- Niall, o co chodzi?- Mówię spoglądając na skrępowanego chłopaka.
Nie odzywał się, co w przypadku Horana było czymś naprawdę dziwnym. Zaprowadził mnie do salonu i gestem ręki poprosi, żebym usiadł. Uśmiech z jego twarzy nie znikał, przez co cała ta scena z niemową Niallem i jego dziwnym zachowaniem wyglądała jak wyjęta z jakiegoś horroru.
- Odezwiesz się w końcu? - Spytałem z rozdrażnieniem- zaczynam się Ciebie bać.
Po tych słowach blondyn usiadł niebezpiecznie blisko mnie, a jego uśmiech przerodził się w jakiś grymas.
- A więc chodzi o to. - podał mi wizytówkę.
Zmarszczyłem czoło nie wiedząc, o co chodzi. Wizytówka wyglądała jak każda inna.
- Stary, nie mówię po twojemu. Przetłumacz mi na normalny język- zachichotałem i oddałem mu kawałek papieru.
- No, bo ten znaczy ta, chociaż ja, Fuck..- Mówi i chowa twarz w dłoniach. Będzie płakać? Orzesz w mordę Niall nie umiejący się wysłowić, orzesz w mordę x2 Niall bez jedzenia. Co tu się dzieje?
- Niall, czy ty się dobrze czujesz? - Pytam, jestem w szoku. Niall nie odpowiada.
- Niall? - On płacze? WTF? Przytuliłem chłopaka, a ten wtulił się we mnie jak mała dziewczynka. Ahh. Nie rozumiem go.
Zadawało się słychać szloch? Oderwał się o de mnie, a jego twarz wypełniał wymuszony uśmiech. Myliłem się, nie płakał. Panikował.
- Kojarzysz ten serial, który oglądasz w czwartki?- Opanował się, powrócił stary Niall.
Odetchnąłem z ulgą i pokiwałem głową.
- Ta, a co?
- Candice? - Powiedział i odwrócił twarz.
- Co Candice? - Pytam kompletnie zdezorientowany.
- Ta, aktorka. - Jęknął. - Z tego serialu. - Dopowiedział.
- No, i co ona? Stałeś się jej napalonym fanem i nie dała ci follow back na twiterze? - Rozbawiony dziwnym wyrazem twarzy Nialla ledwo, co nie wybuchłem śmiechem.
- Nie! Po prostu poznałem ją dzisiaj i ona ona..... no nie lubi mnie.- Spojrzałem na chłopaka.
- Masz jej autograf? - Wpatrywałem się w Nialla i zadawałem mu kolejne pytania.
- Masz jej autograf? - Wpatrywałem się w Nialla i zadawałem mu kolejne pytania.
- Czy w realu też jest tak sexy? - Pytam poruszając brwiami.
- Koleś, miałeś mi pomóc- zirytowany poniósł się z kanapy.- Oblała mnie, zepsuła telefon, przezwała i poszła- siknął i ponownie usiadł. Zaśmiałem się zierpko.
- I to ona cię nie lubi? - Spytałem zdezorientowany- raczej to ty powinieneś nie lubić jej- zaśmiałem się po raz setny tej nocy
- No, wiesz. Pominąłem 1 malusi wątek. - Powiedział lekko zasmucony.
- Jaki? - Pytam.
- Powiedziałem, że jej serial oglądają nieudacznicy i cwele. - Powiedział dość zasmucony.- Pomożesz? - Spytał robiąc kocie oczka.
- Niall, ale, w czym mam Ci pomóc? - Pytam lekko, no dobra strasznie zaszokowany całą sytuacją.
- No, jak to, w czym. No, żeby mnie polubiła, no o o- powiedział to tak słodko, jak na niego przystało, przeciągając o.
- Niall, ona cię polubi z moją pomocą czy bez, ważne, żebyś był sobą. - Mówię i dopowiadam jeszcze chichocząc.
- Ty jesteś prawdziwym lepcem na kobiety Niall, uwierz w siebie. - Nialler spiorunował mnie wzrokiem.
- Lepcem, powiadasz?
- No wiesz- zaśmiałem się gromko - Jak się laska do Ciebie przyklei to śmierć murowana.
Spiorunował mnie wzrokiem, po czym obije wybuchnęliśmy śmiechem.
- Dobra stary, mogłem zadzwonić po kogoś innego- zkwitował po kilku minutach podnosząc się z kanapy.
Zmarszczyłem oczy, mógłbym odgryźć się jakąś ripostom, ale Niall miał rację. W przeciągu kilku tygodni nie poderwałem żadnej laski, bardziej skupiałem się na karierze i przyjaźni z chłopakami. Tracę powoli swój urok.
- Analizując fakty stwierdzam, iż moja szansa na bycie lubianym przez Sz.P Candice nazwiska tej oto istoty nie mogę zdradzić, ponieważ jest ono ściśle tajne, a więc wracając do tematu, sumując wszystko moje szanse są równe zero, Harry jakieś jakieś sugestie? Wyrok ogłosimy po naradzie, znaczy przerwie na jedzonko, ale nie brzmi inteligentnie. - Chłopak mówił jak jakiś opętany.
- Chłopie, dobrze się czujesz? - Pytam unosząc brwi.
- Znakomicie- obdarzył mnie psychicznym uśmiechem.
-Ale jestem trochę głodny, a ty? - Otworzył lodówkę i zaczął w niej coś szukać.
- Jest 4.30 Niall, oczywiście, że nie jestem głodny- prychnąłem i pokręciłem głową.
Kiedy Niall robił spaghetti w tako z serialu iCarly ja rozłożyłem się wygodnie na kanapie.
Podczas nieobecności blondyna przeglądałem kanały mówiąc do siebie
- Nuda..Nudaaa.. Jeszcze większaaa nuddaaaa... x1234.- Nagle coś przykuło moją uwagę, a tak dokładnie to ktoś, niejaka Candice, która udziela wywiadu.
Blondynka uśmiechała się wesoło, a w jej oczach tańczyły szczęśliwie iskierki. Miała na sobie świecącą, złotą koszulkę i białe spodnie alladynki.
Wymachiwała rękoma starając się wyjaśnić coś reporterowi. Po głosiłem na ful.
- Horan!- Krzyknąłem nie odwracając wzroku sprzed telewizora.
Blondyn wszedł do salonu z buzią wypchaną jedzeniem, wyglądał jak chomik? Ty, a może to jakaś daleka rodzina do niego? Gdy zobaczył, kto jest w TV wypluł jedzenie, upuścił tacę, która się potłukła. I w błyskawicznym tępię usadowił się koło mnie na kanapie.
*OCZAMI NIALLA*
Zapatrzyłem się w jej piękne niebieskie oczy. Mrugnęła powieką do kamery, po czym zachichotała niczym mała dziewczynka.
- O czym oni mówią?- Spytałem Harrego równie zapatrzonego w to magiczne pudło pokazujące ową piękność.
- Nie wiem- powiedział rozmarzony
Zaciągnąłem brwi, schyliłem się po klopsika ze spaghetti i rzuciłem nim w Hazze. Na jego ślicznej twarzy pojawiła się wielka plama, rozpaćkanego mięsa. Dobrze mu tak.
-Za co? - Krzyknął oburzony.
-Za co? - Krzyknął oburzony.
- Ona ma być moja, nie twoja.- syknąłem przez zęby
Styles chwycił pierwszą lepszą poduszkę i wytarł sobie nią twarz.
- Nie chce jej. Ma bladą cerę, piegi, a bez makijażu jej oczka będą małe jak twoje jądra- mruknął i rzucił we mnie oplamioną poduszką.
- Moje jądra są małe? Co? No, kurwa chyba twoje! A po za tym ona się nie MALUJE!! Nie widziałeś jej z bliska!! Jest piękna naturalnie! I Nie ma małych oczów. - Krzyczałem jak jakiś opętany.
- Oj. Nialluś daj spokój przecież żartowałem. Złość piękności szkodzi. Tylko wiesz, gdy patrzysz na Candice chowaj gdzieś tego potwora, bo jeszcze się wyda jak strasznie cię pociąga. - Śmiał się jak by był jakiś nienormalny.
- Bawi cię to? - Spytałem naburmuszony.- Sądzisz, że mam małego?
- Tak- odrzekł z chytrym uśmieszkiem
- Niech cię szlak Hazza- jęknąłem zirytowany całą tą rozmową.
Nastała między nami chwila ciszy, więc mogłem skupić się na wywiadzie.
Reporter czmychnął na widownie podchodząc do jakiejś rudej, brązowookiej kobiety około 20 lat.
- Widziałem, że podnosisz rękę, chcesz zadać jakieś pytanie? - Spytał potężnym, ale miłym głosem.
Dziewczyna pokiwała głową i nachyliła się do mikrofonu:
- Co sądzisz o...
Witamy wszystkich! :D
Nareszcie pojawił się 1 rozdział.
Serdecznie zapraszamy do czytania i komentowania!
Mamy nadzieję, że Wam się spodoba.
Zapraszamy również do obejrzenia zwiastuna opowiadania: http://www.youtube.com/watch?v=tTvXxZasdSI
Twitter:
@Natalia_SRK1D - Natalii
@sexyunicornxx - mój.
Pozdrawiamy, Sylwia i Natalia. xx
Ps. Zostaw po sobie komentarz. To naprawdę motywuje do dalszego pisania. Z góry dziękuję.
piątek, 27 grudnia 2013
Prolog!
*OCZAMI CANDI*
Szłam zatłoczonymi ulicami Londynu, przepychając się przez
grupę paparazzi, którzy zadawali mi bezczelne pytania, dotyczące mojego
prywatnego życia, przy okazji, popychając mną w każdą możliwą stronę. Jezu,
dlaczego nie ma ze mną mojego
ochroniarza? Takie typu wycieczki nie należą do najlepszych. Skrzywiłam się gdy
jakiś paparazzi nadepnął mi na stopę brudząc mi nowe lakierki. Na dworze był
upał, a natłok ludzi ocierających się o mnie wywoływał duszności i zawroty głowy. Muszę się gdzieś
ukryć i to szybko. Właściwie to zgubiłam się. Drugi tydzień w Londynie, a ja
nadal nie ogarniam tego wszystkiego. Dobra mam trafić do Macdonaldu, to chyba
nie może być trudne? Chociaż biorąc pod uwagę dzisiejszą temperaturę i tych
wszystkich ludzi którzy dotykają mnie, krzyczą różne słowa niezrozumiałe dla
mnie, to do dojście do Macdonald'u zajmie mi całą wieczność. Następnym razem
zainwestuję w kamuflaż.
Skręciłam w jakąś
uliczkę mając nadzieję że tłum zmniejszy się i to diametralnie. Niestety
popełniłam kolejny błąd, skręcając w lewo dotarłam do jakiegoś centrum, ale w
jaki sposób? Jak obskurna uliczka może
prowadzić do centrum? Londyn to naprawdę dziwne miejsce. Przeklęłam pod nosem gdy kolejni fani i gapowicze
podbiegli do mnie prosząc o autografy i zdjęcia. Kolejne błyski fleszy
oślepiały mnie, a głosy zaczęły się ze sobą zlewać.
Candi, myśl. Co można teraz zrobić? Zawsze wiedziałam, że moja orientacja w
terenie jest słaba. Czy to mi jest pisane? Czy umrę w blasku fleszy? Cieszę się
z tego, że mam fanów, których kocham całym serduszkiem ale nie lubię, gdy ktoś
brudnymi butami <chociaż zwykle mają czyste buty> wchodzi w moje życie. W
oddali zobaczyłam budynek KFC, no nie jest to MC, ale mogę tu kupić jedzenie.
Ugh. Jak zwykle nie zjadłam śniadania.
Po drodze w kiosku kupiłam
czarne okulary przeciw słoneczne, które założyłam na swój nosek. Może choć
trochę odciągną uwagę od tego kim jestem?
Dzięki okularom błyski fleszy nie drażniły moje oczy już tak
bardzo, przez co bez problemu doszłam do celu bez żadnych omdleń czy chwilowych
braków orientacji.
Przekraczając próg KFC poczułam falę ulgi, może wreszcie
będzie dane mi odpocząć od natrętów? Od razu wszystkie oczy skierowały się na
mnie, a na moich policzkach zapewne pojawiły się rumieńce. Ahh. taka już
jestem, po prostu łatwo mnie zawstydzić. Ale teraz wiem tylko jedno, nie mogę
zostać rozpoznana. Szybko pochyliłam głowę na dół i idę, pomijając fakt, że
jest 99% szans, że w coś/kogoś jebnę. Na sekundę podniosłam wzrok i zobaczyłam
kilka nastolatek hmm. ok 13-14 lat z bluzkami z moją podobizną. Jezu,
najtrudniejsze mam za sobą, przeszłam koło tych dziewczyn.
- Poproszę longera i dużą kawę z mleczkiem- uśmiechnęłam się
do kasjerki
-Już się robi- odwzajemniła uśmiech, ale w tym uśmiechu
czaiła się nutka zdenerwowania? Na bank mnie rozpoznała. A może po prostu panikuję?
Jej. W sumie jestem taka gorąca, pewnie jest lesbijką albo bi... Jezu za dużo
przebywałam z kolegami mojego brata. A byłam taka skromna. Biorąc tacę ze swoim
zamówieniem, obróciłam się o 360 < stopni> wpadając na kogoś i wylewając
na niego kawę. Nie, no super! Wyczuliście sarkazm? No, w sumie dzisiaj piątek
13, widziałam chyba z 3 zakonnice, 2 czarne koty przeszły przede mną i
przemaszerowałam pod drabiną.
Fenomenalnie, czyż nie? A opierając się na informacjach, które posiada mój
mózg, sądzę iż to wszystko przynosi pecha.
Jestem dość niska w porównaniu z tym o to osobnikiem.
Spojrzałam na jego koszulkę i na tackę z moim jedzeniem, które leżało na podłodze które raczej nie nadawało się do
jedzenia. Dobra, dobra Candice, uspokój się właśnie ubrudziłaś bluzkę jakiegoś
kolesia, nieznajomego kolesia. A ty nawet nie przeprosisz tylko martwisz się o
swoje jedzenie? Fuck.
-Jezu przepraszam,
jestem taką wielką ciamajdą, wybacz naprawdę nie chciałam, odkupię ci tą
koszulkę- w tym samym momencie spojrzałam na resztę jego ubioru : podarte
rurki, pobrudzona kawą bluzka, no wyglądał nie najlepiej. Na moich ustach
pojawił się lekki grymas, na dodatek zalałam mu telefon który zapewne był zepsuty- I telefon- dopowiedziałam.
Chwyciłam serwetki i zaczęłam wycierać bluzkę chłopaka.
- Nie to moja wina, to ja idę wpatrując się w smartfona ,
wybacz nie musisz mi nic odkupić, serio.
Pomijając fakt, że chłopak powiedział mi że jest w porządku,
ja nadal kompletnie przestraszona gadałam głupoty.
- Może ty się oparzyłeś, Jezu. Co ja narobiłam?- mówiłam
nadal wycierając koszulkę chłopaka.
On złapał moje ręce zmuszając mnie przy okazji do spojrzenia
na jego twarz .
Cholera, gdzie moje okulary? Nie ma ich? Upss. Wpadłam. Ale
teraz wszystko zniknęło ponieważ zatonęłam w pięknych tęczówkach...Nialla
Horana.
Nie wierzę przede mną stoi seksowny członek najsłynniejszego
boysbandu na świecie, zaraz mnie coś jebnie.
- Błagam tylko nie krzycz. - wyszeptał chłopak.
Wytrzeszczyłam oczy, a moje serce nabrało obrotów. Oblałam
Nialla Horana, brawo Accola! Patrzył się na mnie świdrującymi, pięknymi,
niebieskimi oczami. Widniała w nich irytacja? Czyżby miał mi za złe to
wszystko?
Ogarnij się Candi, nie rób scen. Rozejrzałam się w około,
widząc tych wszystkich ludzi wpatrujących się w nas zaschło mi w ustach.
-Ja naprawdę przepraszam- odezwałam się wreszcie, a ton
głosu miałam niewiele głośniejszy od szeptu.
- Kazałem ci nie krzyczeć, a nie szeptać - prychnął, ukląkł
i zaczął zbierać jedzenie z podłogi.
- Co ty robisz? - Spytałam tym razem w miarę głośno.
- Jak to co? - spytał podnosząc brwi, gdy tak robił wyglądał
jak furbie.
Wyprostował się z tacą na rękach, uśmiechnął się krzywo i
podał mi tacę.
-Smacznego- zachichotał, dopiero teraz zauważyłam że w jego
głosie można dosłyszeć chrypkę.
Miałam odegrać się jakąś ripostom ale podeszły do nas
dziewczyny z moim zdjęciem na koszulkach.
-Możemy autografy?- spytały synchronicznie.
- Jasne- mruknęłam i wcisnęłam tacę w ręce blondyna który
patrzył się na mnie teraz podejrzanie.
- A to ty jesteś tą laską co Harry ogląda w jakimś tam
serialu- zaśmiał się jakoś pokracznie co wywołało u mnie chichot.
- Tak- mruknęłam- Cieszę się że Harry ogląda mój serial
- Gamonie i cwele tak mają - znów zarechotał sprawiając że
fanki zaczęły coś do siebie szeptać.
Czy on powiedział, ze mój serial oglądają gamonie i cwele?
Nie no sorry koleś, a co ty niby gwiazdka Hollywood? Muszę przyznać, że smutno
mi się zrobiło gdy tak powiedział. Kurczę jeszcze z rok temu byłam tak napaloną
directionerką . Oby to nie wyszło.
Popatrzyłam na niego oskarżycielsko, ale i również
seksownie. Tak już miałam, gdy chce być wściekłą kobietą wychodzę na seksowną
diablice.
-Pff. - Prychnęłam wyciągając wizytówkę, włożyłam mu ją do
tylnej kieszeni. - Jeśli chcesz zgłosić skargę, odzyskać należne ci się
pieniądze czy coś, to mój menadżer powinien wszystko załatwić.- wzięłam swoją
tacę, przechodząc obok, lekko go popchnęłam.
Szepnęłam jeszcze- perfidny
dupek- po czym się zaśmiał.
_____________________________________________________
_____________________________________________________
Witam, wszystkich! J
Jak widzicie wreszcie pojawił się Prolog. Wszystkie skargi,
uwagi, porady czy cokolwiek innego proszę pisać w komentarzach.
Proszę wszystkich
czytelników o KOMENTARZE! One naprawdę motywują do
dalszego pisania.
SERDECZNIE ZAPRASZAMY DO CZYTANIA! xx
Sylwia i Natalia. J
Subskrybuj:
Posty (Atom)